Modlitwa o zapał...

Modlitwa o zapał...

..Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...

poniedziałek, 20 lutego 2017

29 dni...

Czas szybko płynie, i do wiosny pozostało 29 dni....
Dzisiaj zlustrowałam działkę... szukałam czegoś, co by zwiastowało że wiosna nadchodzi... za wiele nie znalazłam, bo ziemią jeszcze zmarznięta, śnieg leży i zrobiły się zastoiny wody...
Trochę się obawiam że niektóre rośliny w takich warunkach nie przetrzymają...

 



W bardziej suchym miejscu wygrzebują się powoli przebiśniegi, swoje wielkie pąki pokazuje również wilczomlecz no i gęsiówka która wytrzymuje dosyć dobrze zimy... nie widać jeszcze nigdzie krokusów ani tulipanów...








Róże które kupiłam jesienią w markecie, przesadziłam w większe donice i zadołowałam w folii.. widać że przeżyły, bo nawet liście mają zielone i wyraźnie widać pąki...




wtorek, 14 lutego 2017

35 dni....

... do wiosny...
 Dni upływają szybko, a za oknem prószy śniegiem... zrobiło się biało, ale to drobny śnieg.. właściwie "proszek"... myślę że to ostatnie podrygi zimy, bo zapowiadają ocieplenie i to dość znaczne... i
Dzisiaj Walentynki... dostałam od mojego osobistego eM'a storczyka... moja dawna kolekcja jakoś wymarła, więc muszę ją odnowić... zostało mi tylko kilka, a miałam kilkanaście... i sama nie wiem co się stało, ale ginęły jeden po drugim...
Nie jestem nowicjuszką w uprawie storczyków, dochowałam się nawet kilku nowych z kejków, ale od zeszłego roku zaczęły marnieć i niestety... miały po kilkanaście lat i może w tym tkwi sedno ?... może one nie są długowieczne ?
No nic... czas zacząć odbudować kolekcję...
Na FB czytałam że niektórzy uprawiają storczyki w normalnej ziemi do kwiatów... jak dla mnie to "pic na wodę", bo one w naturalnym środowisku tak nie żyją... więc nie wiem po co ludzie piszą takie bzdury... no chyba że ja czegoś nie wiem... tak samo jak rozmnażanie róż w ziemniakach... dla mnie to również "pic na wodę", bo z ciekawości wypróbowałam... niestety... wyrosły ziemniaki ale żadnej róży nie było... :))) i wiem na 100% że to nieprawda...

No to dalej czekamy na wiosnę... pozdrawiam... :)




piątek, 10 lutego 2017

39 dni...

Upłynęły kolejne dni i do wiosny pozostało już tylko 39 dni... szybko leci prawda ?...

Nasiona już kupione, za tydzień będę wysiewała pomidory... a niedługo parapety będą pełne nowych roślin, czekających na ciepłe dni...
Kupiłam też lilie Martagon... kiedyś dawno temu, miałam kilka, ale pewnie wyginęły z powodu mojej niewiedzy jak je uprawiać... w sumie to dopóki rosły w jednym miejscu, to były, ale mnie oczywiście zachciało się je przesadzić... no i zniknęły...
Kupiłam znowu dwie cebulki, ale tym razem postaram się przygotować dla nich odpowiednie miejsce i glebę... mam nadzieję że zostaną u mnie w ogródku...

Kupiłam też niebieskiego floksa... jak myślicie, będzie taki, czy to oszustwo ;)








sobota, 4 lutego 2017

Nowy sezon... nowe wyzwania...

Tak jak w tytule posta, nowy sezon i nowe wyzwania... któż z nas ich nie ma....
W ostatnim poście zeszłego roku - matko... jak ten czas leci - pisałam o przesadzaniu i tworzeniu nowej rabaty różanej...
Już niedługo przekonam się co mi z tego wyszło, choć wydaje mi się że trzeba ją  będzie  trochę dopracować... ale to okaże się później.. póki co, zamówiłam jeszcze kilka róż... :)))

Naszła mnie taka myśl... do wiosny pozostało równiutko 45 dni... cieszę się bardzo, że wreszcie coś się zacznie dziać... już się cieszę na te wynurzające się z ziemi zielone noski tulipanów, narcyzów, hiacyntów i innych wiosennych cebulowych... pierwsze przebiśniegi... krokusy... ranniki... mmm... i słońce... dużo słońca...

Niedługo przyjdzie czas na pierwsze wysiewy... u mnie w zasadzie drugie, bo pierwsze już mam za sobą.. tydzień temu wysiałam Heliotrop i już pojawiły się młode roślinki.. maleńkie, ale są...
Pod koniec lutego będę siała pomidory... a reszta to już w namiocie foliowym jak się ociepli... tylko kiedy to będzie ???


niedziela, 9 października 2016

Jesienne przesadzanie...

Kto z nas nie przesadza roślin....i to jesienią... pewny każdy...
Ale mnie naszło na przesadzenie kilku róż, młodych zresztą, więc myślę że w nowych miejscach się zaaklimatyzują... postanowiłam zmienić kolorystykę na jednej z rabat, ale boję się co z tego wyjdzie.
Przedtem rosły tam róże w pastelowych kolorach, tzn. różowe i morelowe, takie bladawce, ale gdy prażyło słońce, kolory blakły i wychodziły prawie białe, nie licząc Bailando, która tam zupełnie nie pasowała...
Teraz będą inne kolory, zdecydowanie mocniejsze i trochę kontrastowe...
Gdzieś czytałam, że kontrastowe kolory nie wszystkim się podobają, ale ja miałam dość takiej mdłej, wypłowiałej rabaty... i owszem, rosły tam mocniejsze akcenty bylinowe, ale jakoś mi było mało...
No więc wykopałam i przesadziłam część róż, i teraz czekam na zamówione róże...
Ten sezon nie był zbyt udany... zeszły był bardzo suchy, a ten taki sobie... dały znać o sobie wszelkie choróbska, a róże, przynajmniej niektóre, od wiosny nic nie rosły...
Pozbyłam się części róż po których nie było widać, że coś z nich będzie, no i oczywiście musiałam zamówić nowe, żeby uzupełnić puste miejsca.

Dzisiaj wykopałam i wyrzuciłam Cinderellę... matko.. co za korzenie... naszarpałam się ile wlezie, ale dałam radę... a pozbyłam się jej, z wielu przyczyn...
Po pierwsze, była już stara, i strasznie się rozrosła, normalnie potwór...  blokując i zabierając słońce innym...
Po drugie, stanowczo nie służy jej wilgoć, a w szczególności deszcz którego w tym roku trochę było, i w większości kwiaty zamiast się rozwijać, gniły... nawet  pąki ...
Po trzecie, późno zaczynała kwitnąć i często nie zdążyła pokazać się z najlepszej strony... zawsze sporo pąków przymarzało i tworzyły się mumie...
Jak dla mnie są to wystarczające powody, żeby zastąpić ją inną różą... za długo mnie denerwowała.
Nie powiem... sam kwiat, jeśli było sucho, jest niczego sobie... no i na dodatek pachniała delikatnie, owocowo... ale to nie to, o co mi chodzi.






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...