Modlitwa o zapał...

Modlitwa o zapał...

..Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...

niedziela, 9 października 2016

Jesienne przesadzanie...

Kto z nas nie przesadza roślin....i to jesienią... pewny każdy...
Ale mnie naszło na przesadzenie kilku róż, młodych zresztą, więc myślę że w nowych miejscach się zaaklimatyzują... postanowiłam zmienić kolorystykę na jednej z rabat, ale boję się co z tego wyjdzie.
Przedtem rosły tam róże w pastelowych kolorach, tzn. różowe i morelowe, takie bladawce, ale gdy prażyło słońce, kolory blakły i wychodziły prawie białe, nie licząc Bailando, która tam zupełnie nie pasowała...
Teraz będą inne kolory, zdecydowanie mocniejsze i trochę kontrastowe...
Gdzieś czytałam, że kontrastowe kolory nie wszystkim się podobają, ale ja miałam dość takiej mdłej, wypłowiałej rabaty... i owszem, rosły tam mocniejsze akcenty bylinowe, ale jakoś mi było mało...
No więc wykopałam i przesadziłam część róż, i teraz czekam na zamówione róże...
Ten sezon nie był zbyt udany... zeszły był bardzo suchy, a ten taki sobie... dały znać o sobie wszelkie choróbska, a róże, przynajmniej niektóre, od wiosny nic nie rosły...
Pozbyłam się części róż po których nie było widać, że coś z nich będzie, no i oczywiście musiałam zamówić nowe, żeby uzupełnić puste miejsca.

Dzisiaj wykopałam i wyrzuciłam Cinderellę... matko.. co za korzenie... naszarpałam się ile wlezie, ale dałam radę... a pozbyłam się jej, z wielu przyczyn...
Po pierwsze, była już stara, i strasznie się rozrosła, normalnie potwór...  blokując i zabierając słońce innym...
Po drugie, stanowczo nie służy jej wilgoć, a w szczególności deszcz którego w tym roku trochę było, i w większości kwiaty zamiast się rozwijać, gniły... nawet  pąki ...
Po trzecie, późno zaczynała kwitnąć i często nie zdążyła pokazać się z najlepszej strony... zawsze sporo pąków przymarzało i tworzyły się mumie...
Jak dla mnie są to wystarczające powody, żeby zastąpić ją inną różą... za długo mnie denerwowała.
Nie powiem... sam kwiat, jeśli było sucho, jest niczego sobie... no i na dodatek pachniała delikatnie, owocowo... ale to nie to, o co mi chodzi.






Werbena patagońska...

.. u nas to roślina jednoroczna, ale ogólnie to zaliczana jest do bylin... oczywiście w Ameryce Południowej, bo stamtąd pochodzi.
Nasz klimat niestety nie pozwala jej przeżyć zimy w ogrodzie, ale można ją przechować  chłodnym pomieszczeniu, podobnie jak pelargonie.... nie wiem czy to dobry pomysł, bo w sumie uprawa nie należy do trudnych, a wysianie nasion to też nie problem...
Moja werbena którą mam pierwszy rok, wyrosła na  wielkiego potwora... aż sama się zdziwiłam że może osiągnąć takie rozmiary...  a wyrosła do około 1,70 cm...
We Wrocławiu widziałam połowę mniejsze, ale być może to inna odmiana...




a tu dla porównania moja... jak widać jest sporo wyższa od hortensji, a hortensja to dorodny krzew...




Niedawno zauważyłam, że mam jeszcze sporo malutkich siewek i tak sobie myślę, że je przesadzę do doniczek i spróbuję przezimować... może się uda, a w przyszłym roku będzie szybciej kwitnąć...
Jak już pisałam, mam ją pierwszy rok i oczywiście z niewiedzy źle ją ulokowałam... myśląc że będzie niższa, posadziłam ją w pobliżu róży i niestety trochę ją stłamsiła...  człowiek uczy się na własnych błędach... koncepcja na przyszły rok już jest, ale czy nie zapomnę ?...


wtorek, 4 października 2016

Potrzebny deszcz...

Witajcie... dzięki za wpisy i pamięć.. miło że zaglądacie... :)

Od wczoraj, a właściwie to już od niedzieli pada deszcz i to nawet całkiem spory... ale bardzo się cieszę, bo był potrzebny... jest bardzo sucho, więc niech pada ... siedzenie w domu też ma swoje dobre strony, więc wytrzymam...
No więc siedzę w domu i tak sobie myślę, co by tam jeszcze zwojować na tej mojej małej działeczce...i nic mi do głowy nie przychodzi...  o sadzeniu cebul już pisałam, o sadzeniu zamówionych róż również...
No to napiszę jeszcze co mnie zachwyciło w tym roku...  kto mnie czytał, ten wie, że mam też słabość do hortensji, ale doszła mnie jeszcze jedna słabość... trawy...
I bardzo żałuję że mam tak mały ogródek i nie mogę sobie pozwolić na trawiaste rabaty...
Mam kilka traw, ba... nawet kilkanaście, ale są posadzone między różami, jeżówkami i.. właściwie tam, gdzie było miejsce... nawet ładnie to wygląda, szczególnie teraz, gdy kwitnących bylin jest jak na lekarstwo... Zdjęć oczywiście nie mam... tzn, mam, ale takie nieciekawe... no i będzie typowo jesiennie...









poniedziałek, 3 października 2016

Kto mnie jeszcze pamięta...

... no właśnie... kto mnie jeszcze pamięta... ?
Może ktoś taki się znajdzie... może ktoś tu zaglądał, ale faktem jest że ja nie zaglądałam z różnych przyczyn...
Miałam dość pisania, dość roboty i ogólną niechęć do wszystkiego... pewnie nie jestem sama i na pewno każdego kiedyś ogarnia takie "nic niechcenie"...

A co w ogródku ?... właściwie to nic szczególnego się nie zmieniło, zrobiłam tylko trochę przeróbek, i to wszystko... ogólnie, to wydaje mi się że sezon nie należał do udanych...
Panoszyły się choroby, raz deszcze, raz susza i tak upłynęło lato, którego zresztą niespecjalnie lubię...
Po długim okresie suszy, nareszcie pada... bardzo się cieszę z tego deszczu, bo mam sporo roboty, a w takim suchym "betonie" raczej nie da się nic zrobić... a czeka mnie sadzenie cebul... dużo cebul...
A co jeszcze kwitnie ?... oczywiście róże, które choć mają prawie gołe pędy, jakoś dają radę... powiem szczerze, że jeszcze nigdy nie miałam tak ogołoconych i chorych róż jak w tym roku...
Kilka wyrzuciłam, i kilka dokupiłam... więc czeka mnie ich posadzenie... ale to dopiero za jakiś czas...
Sezon prawie już minął i zastanawiam się co by Wam tu pokazać... nie byłabym sobą, gdybym nie pokazała moich ulubienic... ta zakwitła jako pierwsza... Mary Rose... uwielbiam tę różę... w tej chwili kwitnie po raz czwarty... trochę słabo, ale jak na październik to bardzo dobrze...
To oczywiście kwitnienie wiosenne,  pierwsze...








a tak kwitnie teraz...  





ale to nie wszystkie jakie kwitną... jest ich jeszcze całkiem sporo... 








 

środa, 11 maja 2016

Odpowiedź...

... na zadane w poprzednim poście pytania...
Otóż naliczyłam 500 tulipanów i poległam... nie liczyłam dalej, a jest ich jeszcze sporo...nie liczyłam tych co kwitły najwcześniej i botanicznych... myślę więc, że w sumie będzie ponad 600 sztuk...
Sporo jak się patrzy na  liczbę, ale ogólnie takiego tłoku to nie ma...
W tej chwili kwitną jeszcze najpóźniejsze odmiany żółte...












Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...