Szczawik...

 ...a dokładnie Szczawik rożkowaty...  pewnie każdy kto ma ogródek wie co to za gagatek...  Niby to ładne, bo i liście fajne, zgrabne a i kwiatuszki też całkiem fajne... ale nie... nie jest tak dobrze... to najbardziej oporny chwast, jakiego mam u siebie. Walka z nim trwa już kilka lat, i wydawać by się mogło, że skoro z nim walczę, powinno go już nie być... ale jest, i pewnie pozostanie bo zaczynam kapitulować... Nie wiem czym by go ujarzmić, bo praktycznie nic nie działa. Próbowałam robić opryski chemiczne, których bardzo nie lubię, wyrywam ręcznie, w miejscach gdzie nie ma trawnika przykrywam czarną matą, a on ciągle się pojawia...  a to za sprawą jego strzelających na duże odległości nasion... ot, taki to gagatek... Jedynym sposobem który może pomóc jest niedopuszczenie do dojrzewania i strzelania nasion. Kiedyś trzeba będzie przysiąść i wydłubać z trawnika - bo tam go jest najwięcej,  ile się tylko da... taka syzyfowa praca mi się szykuje... najgorzej jest pod brzozą... tam trawa nie rośnie, ale szczawik jak najbardziej... Posadziłam tam już kilka wrzosów, przytargałam duże i ciężkie kamole, i pewnie dosadzę jeszcze jakieś niziutkie trawki żeby to miejsce jakoś wyglądało... a od wiosny czeka mnie poważne zadanie... walka ze szczawikiem... 😂



Pozdrawiam wszystkich serdecznie... 

Komentarze

  1. Tak. Słyszałam że jest bardzo ekspansywny... Kiedyś nie wiedziałam co to jest... Aż tu po kilku latach, jednego pięknego dnia masz babo plac tego cholerstwa... Hihi. Ale się zaklimatyzowal w naszej głębi... Od czasu do czasu go trochę muszę uszczypnąć żeby za bardzo się nie panoszy po rabacie. Jedni stosują najgorsza chemię i ponoć pomaga ale ja nie jestem za tym. Pozdrawiam i powodzenia życzę.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Miło mi że zostawiłaś/eś ślad... dziękuję i zapraszam znowu :)