Modlitwa o zapał...

Modlitwa o zapał...

..Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...

sobota, 18 lipca 2020

Fotogeniczne róże...

Dzisiaj będzie o fotogenicznych różach...
Pierwszą z nich, a przynajmniej tak mi się wydaje, bo w rzeczywistości aż tak piękna nie jest, ale na zdjęciach wychodzi ładnie...  kolor taki niby fiolet, choć uważam że bardziej siny, kwiat pachnący i dość zdrowa... ostatnio jednak łapie rdzę i to mnie wkurza... kwiaty po deszczu zwisają, a wręcz są połamane, bo mają cienkie łodyżki... i zamiast cieszyć oko, trzeba je pościnać.
Ostatnio mam jej dość i noszę się z zamiarem... no, kurcze... napiszę to, ale tak mnie już nosi trzeci rok... wyrzucę ją... 
Zresztą tak ogólnie moje róże są z roku na rok bardziej chorowite,  i jak pomyślę że trzeba użyć chemii i to nie raz a kilka razy w ciągu sezonu, to mam dość... zostawić tylko te odporne, a chorowitki zastąpić innymi krzewami ?... to byłoby jakieś wyjście...
Szkoda mi ich jednak, bo tyle się z nimi naużerałam... a one co ?... chorują...
Ale dość już marudzenia... jak pisałam fotogeniczna róża dzisiaj ... może ktoś już wie o jakiej piszę ?... oczywiście... to róża Novalis...

Niby róża rabatowa, mająca osiągnąć 80 cm, a ona szaleje... spokojnie rośnie do około 150 cm...
A oto i ona... mało zdjęć jej robiłam, bo nie miała szansy pokazać kwiatów przez częste deszcze... a wręcz ulewy...



Drugą różą, której uwielbiam robić zdjęcia to Crocus Rose... to angielska róża wyhodowana przez Austina... kwiat ma pięknie uformowany, zapach leciutki, obficie kwitnie, ale często dopada ją mączniak... no i znowu tutaj trzeba by zastosować chemię, bo domowe środki niespecjalnie zdają egzamin... szczególnie w tym roku...
Jej kolor jest trochę zmienny, w zależności od temperatury powietrza i pory roku... od kremowo-brzoskwiniowego, do prawie białego...





niedziela, 12 lipca 2020

Hortensje..

Nadszedł czas na hortensje... mam ich trochę i te bukietowe, i te drzewiaste, piłkowane i nawet ogrodowa, choć nie wiem czy kiedykolwiek zakwitnie... no chyba że wykopię i posadzę do doniczki, a na zimę schowam... tylko gdzie ?...
Do domu nie, bo nie mam gdzie trzymać, ale pewnie jakimś wyjściem będzie namiot foliowy... dodatkowo zabezpieczę jakoś styropianem i może przetrwa...
Muszę coś wykombinować, bo kupiłam sobie znowu nową odmianę, a tej to by mi było szkoda zmarnować....
Wprawdzie to mieszaniec ogrodowej z jakimś azjatyckim gatunkiem... powinna wytrzymać w ogrodzie, ale nie będę ryzykować... a hortensją tą jest Runaway Bride, czyli popularnie zwaną "uciekająca panna młoda"... jestem ciekawa czy jest tak ładna, jak o niej piszą...
No a teraz moje drzewiaste Anabelle i Invincibelle Spirit...






sobota, 20 czerwca 2020

Miło, kolorowo i...

... deszczowo...
Ostatnio spadło u mnie tyle deszczu, że szok... już dawno tak nie lało i to prawie codziennie...
Może w końcu Ziemia Matka napije się do syta, bo ostatnie lata były tragiczne.
To nic że kwiaty poobijane od deszczu, czereśnie również... niech pada...a ja czekam na ciepłe i słoneczne dni, które na pewno będą...

Zrobiłam trochę zdjęć, choć ostatnio jakoś mi to nie wychodzi... mam dużo takich, które nie nadają się do pokazania...

Dziś będą róże... nie może być inaczej...

Pięknie zakwitła mi Olivia Rose... jest taka delikatna, i kolor i sam kwiat... mam ją od 2017 roku, a krzaczek już dorodny... zresztą w tym roku wszystkie róże są jakieś wyrośnięte a kwiaty olbrzymie...
Nie wiem tylko czy dobrze zrobiłam, ale wysypałam rabaty korą... nie mam już sił na plewienie chwaściorów... mam nadzieję że będzie dobrze...
A teraz już wspomniana Olivia...
To róża angielska, wyhodowana przez Austina... jak już pisałam, kwiaty ma delikatne, o delikatnym jasno różowym kolorze.
To róża krzaczasta, ładnie się krzewiąca i obficie kwitnąca.



 

wtorek, 26 maja 2020

Pierwsze róże...

Jest trochę zimno i mokro, ale nie mam nic przeciwko temu... ziemia potrzebuje wody i to dużo....
Po lustracji działki, zauważyłam że rozkwitły już pierwsze róże... na razie tylko kilka, ale i tak cieszy oko.
jako pierwsza zakwitła Mary Rose... zresztą ona chyba co roku najszybciej zakwita...
Kwitnie również Olivia Rose i czerwona.. hmmm... nazwa mi uciekła... pewnie przypomnę sobie później...

Zakwitły też Irysy holenderskie, które kupiłam jakieś 8 lat temu i dopiero w tym roku zakwitły po raz pierwszy...
No i japońskie... na razie dwa, ale reszta pewnie też zakwitnie...
no i trochę różności...

Pozdrawiam wszystkich zaglądających... :)

poniedziałek, 25 maja 2020

Czarna pszczoła...

Tak, tak... czarna pszczoła, a właściwie to Zadrzechnia fioletowa... od kilku lat powraca...
Z początku przylatywała tylko zbierać nektar, ale w tym roku widzę że zamierza się u mnie osiedlić i szuka odpowiedniego miejsca...
 Dzisiaj zauważyłam że wchodziła do moich starych ''dyndałów"... może tam złoży jaja ? któż to wie.
Zrobiłam też mieszkania dla murarek z klocka, ale zauważyłam że pszczoła zaczęła się tam "wgryzać"... widać szykuje legowisko dla pokolenia... ciekawe co z tego wyniknie...





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...