Modlitwa o zapał...

Modlitwa o zapał...

..Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...

niedziela, 6 maja 2012

Niedzielne rozważania...

Dzisiaj, choć słonecznie to jednak było chłodno.
Nie obyło się znowu bez grillowania... kurcze.... jak to dobrze że te wszystkie święta się już pokończyły.
Nie lubię takich długich weekendów.... człowiek wykończy się od takiego nic nierobienia :)
Od jutro nareszcie normalny tydzień i w końcu wezmę się za wykopywanie róż, które bardzo słabo startują, bądź w ogóle nie dają oznak życia.
Mam zamówione już nowe, odporne na choroby i wielkie mrozy... oby tylko się sprawdziły.
Do wykopania mam chyba cztery, ale najbardziej szkoda mi Chippendale...
Zaglądałam czy coś rusza, i zobaczyłam malutki pędzik pod ziemią... zresztą gdyby się okazało że nie odbije, to już zamówiłam nową :)... najwyżej będą dwie.
A pozostałe to moje stare... Gloria Dei, jakaś czerwona mocno pachnąca,  Casanowa i  Rosenstadt Freising.
Ta ostatnia wypuszcza jakieś marne liście, więc jej nie wyrzucę i na razie powędruje pod płot, może tam jej się spodoba.
I nie wiem co zrobić z Kronenburg... marnie ją widzę.
Reszta jakoś sobie radzi, a Louise Odier ma już nawet pąki kwiatowe... to róża, która wcale nie ucierpiała i rośnie sobie jakby nigdy nic... ale za to ma mszyce... wrrrr.....



Zresztą nie tylko ta ma pąki... parę innych też..
Druga róża która dobrze sobie poradziła, to Pirouette... wprawdzie miała dwa długie pędy do usunięcia w całości, ale jest już w bardzo dobrej formie.
Eden Rose mnie trochę zawiodła.... miała zimowe okrycie i dobrze wyglądała w marcu.
Miała pędy zielone i myślałam że tak już zostanie... pomyliłam się.
Musiałam wyciąć większość pędów... został tylko jeden i też chyba w nie najlepszej kondycji. :(
Postanowiłam, że nie będę więcej jej okrywać, jedynie kopczyk... niech sobie radzi... odbija jednak od ziemi i to mnie pociesza.

Niezapominajki są to kwiatki z bajki,
rosną nad potoczkiem, patrzą żabim oczkiem....

Wprawdzie u mnie nie rosną nad potoczkiem, ani nad oczkiem, ale za to tam, gdzie się da.



 I jeszcze kępa Kokoryczki wielokwiatowej (Polygonatum multiflorum), która rośnie w pobliżu oczka wodnego.








4 komentarze:

  1. Pięknie u Ciebie wszystko rośnie, a z różami w tym roku to chyba u wszystkich nie najlepiej. Nowe nabytki na pewno ozdobią ogród.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Gode billeder af de smukke planter.
    Tak for kigget.
    Ha` en god dag.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie wymarzła połowa Lovely Fairy z których miałam piękny szpaler :( A miały być takie super odporne ... Po raz kolejny zraziłam się do róż.

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym roku sporo roślin pomarzło. U mnie akebia, różaneczniki, kalina ... Nie pomogły okrycia. A jeśli chodzi o weekend majowy, to cały przepracowałam i nic nie miałam odpoczynku ... arghhh ...

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że zostawiłaś/eś ślad... dziękuję i zapraszam znowu :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...