Modlitwa o zapał...

Modlitwa o zapał...

..Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...

piątek, 7 października 2011

Ostatni dzień wycieczki

No tak... została mi jeszcze relacja z ostatniego dnia wycieczki i przejście wąwozem Homole...
Nie było to tak trudne jak podejście do szczytu Trzech Koron, ale jakiś wysiłek był.
---------------------------------

I tak... po śniadaniu i wypiciu wzmacniającej kawy, spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę.
Byłam tam już wcześniej, więc dla mnie właściwie nie było to nic nowego... ale poszłam z grupą.







Jesteśmy w połowie drogi...i jak zwykle chwila odpoczynku...








No i wdrapaliśmy się na szczyt, skąd rozciągają się takie widoki :)





Po zejściu pojechaliśmy jeszcze do Szczawnicy, ale byłam bardzo rozczarowana.
Wprawdzie dużo się tam rozbudowuje, ale ogólnie jest nieciekawie... nie podobało mi się.

Jedyne co mnie zachwyciło, to sporo oryginalnych kwietników.... to jeden z nich...
Na więcej nie było czasu... spieszyliśmy się na obiad i zwiedzanie  Rabki, w której właściwie też nic specjalnego nie było...


To już Rabka Zdrój... i tężnia solankowa.




Co mnie ujęło w Rabce ?  hmm...... powstaje tam niesamowicie wielki park.
Jest w budowie, ale myślę że za rok czy dwa, będzie tam pięknie.
Jest tam mnóstwo różnych roślin posadzonych w bardzo dużych grupach co daje niesamowity efekt... popatrzcie... to tylko kilka zdjęć, ale w większości były to świeżo sadzone rośliny i nie dawały jeszcze tego efektu...





I tak zakończyliśmy naszą trzydniową wyprawę... następna to prawdopodobnie wycieczka w Bieszczady.
Też tam już byłam, ale wtedy chyba nie wszystko zwiedziliśmy, więc z chęcią znowu pojadę.

Dziękuję wszystkim którzy mi towarzyszyli wirtualnie  w tej jakże pięknej wycieczce   :)

6 komentarzy:

  1. Mnie się w Szczawnicy podobało, bo ma taki małomiasteczkowy klimacik. Ale byłam pierwszy raz. Aha, kawę piłam bardzo niedobrą i lody do tego tak samo. Za to w Krościenku zjadłam wyśmienity obiad i trafiłam na przepyszną kawę ... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałaś wspaniałą wycieczkę i dobrze, że pogoda dopisała.Podoba mi się, że w naszych miastach, miasteczkach, ... jest coraz więcej zieleni i kwiatów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczawnica jest klimatyczna, tylko Ty byłaś na dole, a trzeba było na górę, a raczej pod górę. Do starej pijalni, do tej części za bramą do Parku Zdrojowego. No i źródło chyba Magdalena /wody starczało tylko rano/ na wszelkie uczulenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Barashka, kiedyś... te 10 lat temu gdy tam byłam tak... było dość ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Giga, właśnie... cały czas mieliśmy super pogodę....to wielki plus.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mażenko, byliśmy i na górze... starej pijalni już nie ma, a reszta w wielkiej budowie... (czyt. rozkopana...)
    Może za kilka lat będzie tam ładnie, tak jak powinno być w miejscowości uzdrowiskowej :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że zostawiłaś/eś ślad... dziękuję i zapraszam znowu :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...