Modlitwa o zapał...

Modlitwa o zapał...

..Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...

czwartek, 3 marca 2011

Pierwsze próby

Za oknem piękne słońce, więc siłą rzeczy musiałam iść na działkę.... szkoda by było zmarnować tak pięknego dnia.
M poobcinał drzewka, a ja sprawdzałam jak się mają roślinki.
No i chyba nie jest najlepiej... pąki ciemierników, które w styczniu miały się bardzo dobrze, teraz są zmarznięte... a mogłam je okryć :(...
No cóż... mądry polak po szkodzie.
Konwalnik też ma obmarznięte liście, ale mam nadzieję że odbije... zresztą ciemierniki też pewnie zakwitną, choć nie będzie to ładnie wyglądać... zobaczymy już niedługo.
Prymulki też jakieś takie przymulone... zdaje się że te ostatnie mrozy nie najlepiej przysłużyły się roślinom... no cóż...  jednak żyję nadzieją, że matka natura wszystko naprawi.

Jutro, jak pogoda będzie taka jak dziś, też pójdę na działkę i pewnie też troszkę popracuję.
Muszę odkazić namiot foliowy, bo chciałabym wysiać już rzodkiewkę, marchewkę i trochę pietruszki.
Ziemia nie jest zmarznięta, więc powinno być dobrze.

No i oczywiście testowałam trochę mój nowy aparat... zrobiłam kilka zdjęć, ale nie wszystkie nadają się do pokazania  :)
Uwielbiam robić zdjęcia makro, ale żeby wyszły jakieś przyzwoite, to trzeba mi dodatkowego obiektywu.
Niestety, na razie mogę pomarzyć... choć tym co mam, też nieźle wychodzą...
Nie jestem zawodowym fotografem... ot zwykła amatorka... więc zdjęcia nie będą aż tak rewelacyjne...  zresztą oceńcie sami. : )))

Żurawina ma się całkiem dobrze... nie mam pojęcia co zrobić z owocami... zostają więc na krzaczku cały czas.


Owoce kaliny jeszcze wiszą na krzewie


I gałązka mojego sosnowego "bonsai"...



3 komentarze:

  1. Ale mnie przestraszyłaś. Jutro "lecę" do ogródka, zobaczyć się tam dzieje.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja ciągle nie mogę zacząć prac w ogrodzie, bo u mnie śnieg ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Giga, mam nadzieję że u Ciebie będzie dobrze.

    Kasiu, u mnie choć bez śniegu, ale zimno.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że zostawiłaś/eś ślad... dziękuję i zapraszam znowu :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...