Modlitwa o zapał...

Modlitwa o zapał...

..Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...

wtorek, 19 października 2010

Przedłużenie lata...

Jesienne cieple promyki słońca i lekki smagający po twarzy wiatr... tak było dzisiaj... oczywiście od razu poleciałam na działkę nacieszyć się jeszcze pięknymi, jesiennymi barwami.
Ale nie tylko po to poleciałam.
Posadziłam trzy nowe róże, a jedną przesadziłam... Casanovę.... zastanawiam się nad nią... zostawić ją czy wyrzucić. Coś mnie ostatnio denerwuje... jest strasznie wysoka i ma dość cienkie pędy. Na razie ją posadziłam, a decyzję podejmę na wiosnę.
No i oczywiście napstrykałam kilka...naście zdjęć : )

Na początek róże...










Jesienne krokusy i zimowity w dalszym ciągu kwitną



no i kilka kolorów jesieni...




piątek, 15 października 2010

Czy to już koniec ?...

Chyba mogę powiedzieć że skończyłam prace na działce i tym samym zamknąć sezon 2010 ... jeszcze tylko te róże...
Teraz pozostała mi tylko wizyta od czasu do czasu, wygrabienie liści i ewentualnie wygrzanie się w słoneczku... jeśli oczywiście będzie.
Do tej pory to było tak w kratkę... dzień ze słońcem, a następny już pochmurny.
Dzisiaj też pochmurno i pada deszcz... ale to dobrze, bo muszę posadzić...
no właśnie... zapomniałam o czosnku... : )  jest już przygotowany i czekam tylko na odpowiedni moment.

Nie zdążyłam pokazać wszystkich roślin z mojego ogródka, ale myślę że nic straconego.
Przez długie zimowe wieczory będzie można sobie przypomnieć jak to było....
Do następnego sezonu  dużo czasu, a więc takie "zdjęciowe" wspomnienia będą w sam raz.
A na razie wspomnienie jesieni... jakże jeszcze pięknej... róże... zobaczcie jakie są piękne....
Część obcięłam do domu, bo przymrozki mogły je dopaść, ale część jeszcze kwitnie na działce... no i to jest ta część obcięta... stoi w domu już kilka dni.


O zaletach i wadach róż które rosną u mnie, napiszę w innym terminie, a teraz lecę do kuchni robić przetwory na zimę... konkretnie to buraczki w zalewie.
Są przepyszne i gotowe do spożycia bez dodatkowych czynności... po prostu... otwiera się słoik i je : )))

niedziela, 10 października 2010

Straszą...

Straszą szybką zimą... oj straszą... ciekawe jak będzie naprawdę.
W sumie to nocne przymrozki już są od paru dni, ale w dzień jeszcze pięknie słonko świeci i jest dość ciepło
Prace powoli się posuwają... wczoraj wyrzuciłam dwie róże... zostały jeszcze do wykopania następne dwie.
Ale za to do posadzenia mam trzy... na resztę muszę poczekać do listopada... dostawca tak mi przyśle.
Jeśli pogoda nie będzie sprzyjać, to je tylko zadołuję i poczekam na posadzenie do wiosny.
Coraz mniej kolorów w ogrodzie, a po przymrozku trzeba było wykopać też dalie.
Heliotropom, begoniom i paciorecznikom też się dostało.
Róże mają sporo pąków ale chyba już nie zakwitną... a szkoda, bo teraz maja bardzo intensywne kolory.
No cóż... wygląda na to że sezon 2010 się skończył.
Ale na pociechę mam jeszcze zdjęcia kolorowej i jakby nie było, pięknej jesieni.



















niedziela, 3 października 2010

Jesienne rozważania

No i zrobiło się całkiem przyjemnie... świeci słońce i oby jak najdłużej.
Można spokojnie dokończyć jesienne prace na działce... i niepotrzebne rzeczy też : )
Wczoraj chciałam... a właściwie przesadzałam pęcherznicę i hortensję.
W sumie to chciałam zamienić je miejscami... no i wykopałam obydwa krzewy... a do małych nie należą.
Ale jak je wykopałam i zamieniłam, okazało się że nie wygląda to najlepiej, więc wróciły na swoje miejsca : )))
A tyle się namęczyłam... no cóż... trzeba było to zrobić, aby się przekonać jak to będzie wyglądało.
I tak kombinuję co by tam jeszcze zrobić czy dosadzić, abym była zadowolona.
Wierzcie mi... nie jest to proste... bardzo łatwo zepsuć wygląd.
A może już dam sobie spokój i zostawię ewentualne dosadzenia na wiosnę ?
Zimą będę miała czas na przemyślenia, a może nawet jakiś super pomysł wpadnie mi do głowy...

A teraz kilka jesiennych widoków, które jeszcze można zobaczyć u mnie.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...