Modlitwa o zapał...

Modlitwa o zapał...

..Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...

środa, 30 czerwca 2010

Lilie

Zrobiło się ciepło, jak przystało na lato... ale za to jest sucho.
Gdzie ta woda się podziała... tyle jej było, a teraz trzeba znowu podlewać. Dobrze że mam odpowiednie urządzenie do podlewania, bo inaczej musiałabym latać z konewką.
Choć i tak niektóre rośliny podlewam konewką, np. róże... lilie w sumie też, bo prysznic źle na nie wpływa.
Od razu robią się brzydkie, a pyłek brudzi płatki i wyglądają nieciekawie.
A zaczynają już swój pokaz... choć nie mam ich zbyt wiele i część po deszczach jest beznadziejna, to jednak będzie na co popatrzeć.
Pearl Jessika powoli przekwita...


 a zaczyna Kelso... jest śliczna...


Moja Aphrodite jest jakaś dziwna w tym roku... za mało ma koloru różowego, ale i tak jest piękna.


Kwitnie też Lalypop... zdjęcia robiłam różnymi aparatami i widać różnicę..


No i nie może zabraknąć w ogrodzie lilii św. Józefa -  lilii Candidum.
Mam ją od zawsze i kiedyś rozdawałam ją wiadrami sąsiadom...  dopiero niedawno dowiedziałam się że jest bardzo cenna...

niedziela, 27 czerwca 2010

Znam imię

Poznałam wreszcie imię mojej pięknej nieznajomej róży... To Myriam -[Amazing Grace]...
Trochę mnie zaskakuje jej kolor... wyobraźcie sobie że ostatni pąk był w zupełnie innym kolorze niż poprzednie.
Bardziej żółto-różowy, ale gdy się rozwinął całkowicie, kwiat był taki sam jak poprzednie... różowy.
Do rozszyfrowania jednak jest jeszcze więcej róż i myślę że też znajdę dla nich imiona.
A teraz jeszcze raz Myriam...w tym dziwnym kolorze pąka i w rozkwicie...




Bardzo piękną różą jest Clair Renaissance... ma cudowny, delikatny kolor, a i sam kwiat jest piękny.



Zafascynowała mnie też róża pnąca Pirouette... choć kwiaty ma niewielkie to są pełne uroku...



Oczko wodne

No i byłam wczoraj cały dzień na działce... jest dość kolorowo ale i dość pusto.
Mam sporo luk po cebulowych i nie mam pomysłu czym je zapełnić...
Najbardziej "tłoczno" mam koło oczka wodnego, ale z kolei na razie zielono. Czekam aż zakwitną funkie, świecznice i zawilce.
Od kilku lat żyły w oczku żaby... niestety jedna zmarzła zimą i prawdę mówiąc nie wiem czemu, a druga w czasie majowych deszczy po prostu poszła sobie... widać było jej źle samej.
Co roku były też kijanki ropuch, które świetnie czyściły oczko z glonów. Czytałam że tam gdzie się kijanki wykluły, to w to miejsce powrócą dorosłe osobniki... jeśli oczywiście któryś przeżyje... więc zobaczymy... na razie nie mam nic.
Brakuje mi tego rechotania i chlupania żab do wody.



piątek, 25 czerwca 2010

Szałwia w roli głównej

Kilka ostatnich dni było bardzo smutnych dla mnie, ale czas powrócić do rzeczywistości.
Na działce też nie byłam kilka dni, i nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia aby tam pójść... oby tylko pogoda dopisała.
Nie wiem co kwitnie i jak tam wygląda... mam nadzieję że będzie czym oczy radować.
A na razie jeszcze kilka zdjęć - zestawienia szałwii muszkatołowej z innymi roślinami...




I szałwia w towarzystwie lilii Pearl Jessika... lub na odwrót...

niedziela, 20 czerwca 2010

Bletilla striata

Bletilla striata - storczyk ogrodowy z którego jestem dumna....
Czytałam wiele opinii na jego temat... najczęściej  że nie zimuje u nas w gruncie i trzeba go wykopać...
Ja pozwolę sobie z tym nie zgodzić... mam go od bardzo dawna - gdzieś około 10 lat i cały czas rośnie w gruncie. Nigdy go nie wykopywałam, ani specjalnie nie ochraniałam na zimę.
Rośnie na troszkę podwyższonej rabacie w normalnej ziemi ogrodowej,  wysypanej korą.
Może jedynie ta kora chroni go zimą, jednak nie jest to gruba warstwa. Rośnie w pełnym słońcu, choć pisze że powinien rosnąć w miejscu cienistym. Jednak jak na razie nic złego się nie dzieje. Kwitnie co roku, był już dzielony i wiem że osobom które go dostały, też zimuje w gruncie...
Gdy go kupiłam, przez dwa lata nie chciał zakwitnąć... zaniepokojona poszłam do sklepu w którym go kupiłam i zapytałam czemu... pani odpowiedziała mi że podobno nie lubi nawożenia. Od tamtej pory nic nie dostaje... po prostu rośnie sobie głodzony.
Dochowałam się już sporej kępy i czas aby trochę ją podzielić... dla odmiany, spróbuję go posadzić w  cienistym miejscu.

 

Drugim storczykiem jakiego posiadam jest Kukułka, zwana też stoplamkiem lub storczykiem szerokolistnym.
W tej chwili już nie kwitnie... są to zdjęcia z maja.
Ten z kolei lubi dużo wody a słoneczne miejsce mu nie przeszkadza.
Mam jeszcze jednego, ale o nim później... jak zakwitnie.

Żylistek szorstki

Deutzia scabra - kwitnie bardzo obficie na zeszłorocznych pędach... Kwiaty są zebrane w gęste, dość długie wiechy... pachną. Ich zapach kojarzy mi się z dentystą i nie wiem czemu... tak go odbieram.
Mam jeszcze jednego żylistka - Strawberry fields, ale nie kwitnie.
Przesadzałam go na wiosnę i niestety musiałam go trochę podciąć. Wypuścił całkiem sporo nowych pędów, więc na drugi rok będzie co podziwiać.


Dzisiaj dla "odmiany" :) chłodno i trochę deszczowo... ale to normalka... prawie co weekend tak jest.
W poniedziałek pierwszy dzień lata i zastanawiam się jakie ono będzie... jeśli takie jak wiosna, no to nie ma czego zazdrościć...
Nie mogę na bieżąco podziwiać moich roślin, bo wiadomo... nie mam domu z ogrodem...
Ale za to trzaskam zdjęć ile się da.... chociaż tak mogę sobie umilić czas...

Wczoraj zakwitła pierwsza lilia... Pearl Jessika... nie wiem czy pachnie...muszę sprawdzić.


Posadziłam ją blisko róży Aphrodite, ale ta jeszcze nie kwitnie i nie wiem jak będą razem wyglądały.
Jutro, a najdalej pojutrze się przekonam, bo pąk róży jest już spory... W sumie to mają też do towarzystwa heliotrop, ale zanim ten zakwitnie, to pewnie lilia przekwitnie :)))

sobota, 19 czerwca 2010

Czas róż

Prawie codziennie zakwita jakaś róża... nie mogę się doczekać aż zakwitną wszystkie nowe róże.
Część już kwitnie, ale na niektóre będę musiała poczekać dłużej.
Nie może się pozbierać Cinderella...niewiele urosła, więc o pąkach na razie nie może być  mowy...
Rosarium Uetersen też ledwo odstaje od ziemi, ale ma dwa pąki... i to mnie cieszy.
Zobaczę jak wygląda w rzeczywistości. Moje stare róże radzą sobie dobrze i już niedługo będzie pełnia ich kwitnienia...

Kalmar pięknie już pokazuje swoje kwiaty - jest to niska róża wielokwiatowa, o delikatnym a zarazem pięknym morelowym kolorze... powinna kwitnąć całe lato.
Nie wiem jeszcze czy jest podatna na choroby - mam ją od zeszłego lata.


Moja stara róża Europeana - róża rabatowa, ładna, ale często atakuje ją czarna plamistość.



Casanova ? - ale na 100% nie jestem pewna

czwartek, 17 czerwca 2010

Kos

Mam na działce super towarzysza... jest to kos Herman... tak go nazywam. Przychodzi codziennie i podjada z mojego trawnika dżdżownice i czereśnie. Dzisiaj wieczorem -  jak co dzień zresztą - dał piękny koncert...
Próbowałam go naśladować gwizdaniem... wyobraźcie sobie, że za każdym razem zmieniał swoje trele... patrzył w moją stronę i czekał...
Gdy dostawał odzew, znowu wymyślał jakieś inne trele  i tak w kółko... fajne to było.
Wróciłam z działki dopiero po 22... wieczory są trochę chłodne, ale jest tak przyjemna cisza, że nie chce się wracać do domu. Tylko gdzieś z dala słychać warkot samochodów i szczekanie psów...
Czekam jeszcze na cykanie świerszczy... za płotem rośnie pszenica, więc jeszcze trochę i koncerty będą co wieczór.
Nawet sobie nie wyobrażacie jak wtedy jest cudownie... już za tym tęsknię...
Byłam już rano na działce... nie ma to jak poranna kawka na łonie natury.
Zazdroszczę tym, którzy mają ogrody w zasięgu ręki... ja niestety muszę maszerować 15 minut, aby podziwiać piękno roślin. Ale i tak jestem zadowolona z tego co mam... a droga na działkę wyjdzie mi na zdrowie.
Kawę wypiłam, trochę pogrzebałam w ziemi, posadziłam heliotropy, no i oczywiście zaliczyłam sesję zdjęciową.
Dzisiaj mnie naszło na widoczki z szałwią muszkatołową w roli głównej... ale nie tylko...





O złotnicy żółtej już pisałam, że uginają się jej pędy pod ciężarem  nasion... teraz tak wygląda.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...